Tygrysia kuźnia charakteru. W Orzyszu wykuwali własną legendę

2018-08-24 20:31:52(ost. akt: 2018-08-25 07:36:33)
Międzynarodowy i wojskowy aspekt podkreślili swym udziałem żołnierze batalionu NATO

Międzynarodowy i wojskowy aspekt podkreślili swym udziałem żołnierze batalionu NATO

Autor zdjęcia: Kamil Kierzkowski

BIEGI EKSTREMALNE/// Przeszło 340 śmiałków stanęło 18 sierpnia w Orzyszu do walki z VIII Biegiem Tygrysa. W cieniu legendarnej jednostki karnej i pozbawionym cienia poligonie, zawodnicy wykuwali swe charaktery oraz własną sportową legendę. — To jeden z najlepszych i najbardziej klimatycznych biegów z przeszkodami, w których braliśmy udział — przekonywali na mecie uczestnicy.
— Przeszkody przeszkodami, ale i sam poligon szykuje uczestnikom wiele niespodzianek. Muszą się na to nastawić. Łatwo nie będzie — przekonywali w ostatnich dniach przed startem organizatorzy z miasta określanego Wojskową Stolicą Polski. Głośne "sprawdzam" powiedział przeszło 340-osobowy tłum biegaczy, wśród których nie zabrakło polskiej czołówki wyzwań ekstremalnych.

Lista miast, które wystawiły swych uczestników, była długa. Poza gospodarzami oraz zawodnikami z regionu, na starcie zameldowały się reprezentacje m.in. Warszawy, Bielska-Białej, Bytomia, Sochaczewa, Gliwic, Lublina, Pabianic, Gdańska, Wrocławia czy Tarnowa. Akcent militarny i międzynarodowy imprezy podkreśliła ponadto potężna grupa stacjonującego pod Orzyszem batalionu NATO.

— Gdziekolwiek wspomni się w Polsce Orzysz, tam każdy automatycznie dopowiada: "jednostka karna". Przyjechałem, bo chciałem zobaczyć wreszcie to miejsce. A ponadto oczywiście się sprawdzić, choć mam za sobą już niemal wszystkie odsłony Runmageddonu — stwierdził jeden z uczestników chwilę przed startem.

Jako pierwsi, o godzinie 8, na trasę ruszyli zawodnicy mierzący się z najtrudniejszym z orzyskich wyzwań, czyli tzw. "Dużą Beczką". Ponad 30 km, dziesiątki przeszkód do pokonania w duecie... Trzeba przyznać, że organizatorzy ewidentnie "przeczołgali" uczestników. Musieli bowiem się czołgać np. w głębokim błocie pod różnego typu czołgami, drutem kolczastym czy ciągnącym się wiele metrów "podziemnym" tunelem. Jakby tego było, każdy z nich otrzymał na starcie swój kilkukilogramowy "pakiet cegłówek", z którymi musiał pokonać całą trasę.

W tym sięgającym po najgłębsze rezerwy sił wyzwaniu najlepszy okazał się tandem Paweł Bańkowski-Łukasz Szałyński. Białostoczanie (z 18 Pułku Rozpoznawczego) na mecie zameldowali się po 3 godzinach, 41 minutach i 23 sekundach. Ze srebrem walkę zakończyła najlepsza z ekip Orzysza - Karol Rubin i ledwie 18-letni Kacper Kraszewski, który utarł sportowo nosa wielu "starym wyjadaczom" biegów ekstremalnych.

Obrazek w tresci

Kacper Kraszewski i Karol Rubin z najwierniejszymi fankami

Ostatnie miejsce na podium przypadło w udziale Bernardowi Ciborowskiemu (Sokoły) i Jędrzejowi Rynkiewiczowi (Kętrzyn) z 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Tuż za prestiżowym "pudłem" uplasowali się Łukasz Jurkowski i Kornel Wiśniewski oraz najlepsza ekipa batalionu NATO - Larry Forrest i Mitchell Price.

Niewiele za ich plecami linię startu opuszczali w kolejnych falach zawodnicy "Małej Beczki" (ta sama trasa, jednak bez dodatkowego obciążenia i w pojedynkę). W tym zestawieniu złoto wywalczył Michał Ostapowicz (Łowicz, 1 Batalion Kawalerii Pancernej, 2:49:51), któremu do samego końca po piętach deptali Łukasz Duchnowski (Orzysz, 15 Brygada Zmechanizowana) oraz Andrzej Nowinowski (Turek, KP PSP Turek).

Obrazek w tresci

Łukasz Duchnowski z tatą. Medale są ważne, jednak duma w oczach ojca - bezcenna!

Z tzw. Crossem Poligonowym (21 kilometrów przez poligon, bez "sztucznych" przeszkód) najlepiej poradzili sobie Rafał Pogorzelski (Ełk Force One, 1:45:39), Tomasz Rymszewicz (Trygort) oraz Jarosław Prądzyński. Ełczanie byli jedną z najwyraźniejszych ekip na tym dystansie. I nic w tym dziwnego, ponieważ dowodził nimi sam prezydent miasta Tomasz Andrukiewicz, który linię mety minął jako 7.

Na deser organizatorzy zostawili sobie nowość Biegu Tygrysa, czyli tzw. Zaprawę (12-kilometrowy bieg indywidualny, 25 "sztucznych" przeszkód wzbogacony o "niespodzianki poligonowe"). Historycznym, pierwszym triumfatorem w tego wyzwania został Aleksander Pawłowicz z Warszawy (1:00:15). Srebro przypadło w udziale Tomaszowi Kornilukowi (Hajnówka), a brąz Damianowi Gackiemu (Braniewo).

— Poziom trudności Biegu Tygrysa wyraźnie wzrósł względem zeszłorocznej edycji. Można powiedzieć, że rok temu był to jeszcze bieg "dla kociaków". Teraz to bieg dla tygrysów — podsumował pułkownik Bogdan Rycerski, który wielokrotnie brał udział w orzyskim wyzwaniu jako zawodnik.

Kamil Kierzkowski

Jędrzej Rynkiewicz, ultramaratończyk z Kętrzyna (brąz w Dużej Beczce): W kategorii, której startowałem, Bieg Tygrysa jest naprawdę bardzo trudnym biegiem. Dodatkowe obciążenie oraz obowiązkowe wojskowe umundurowanie (obuwie i spodnie - przyp. K. K.) sprawiły, że i tak trudne przeszkody były jeszcze bardziej wymagające. By solidnie ukończyć bieg potrzeba naprawdę solidnego przygotowania kondycyjnego i sprawnościowego. Ułatwieniem było dla mnie to, że trzeba było pokonać "tylko" 30 km, bo często mierzę się z biegami liczącymi ponad 100 km. Myślę, że szanse na to, by osoba bez odpowiedniego przygotowania ukończyła Dużą Beczkę, są bardzo, bardzo małe.
Obrazek w tresci

Bernard Ciborowski i Jędrzej Rynkiewicz - brązowi medaliści Dużej Beczki

Anna Orzoł, weteranka biegów ekstremalnych ze Szczytna (srebro w Dużej Beczce w kat. par mieszanych; start zadedykowała swemu zmarłemu tacie, który był wojskowym): Bieg Tygrysa to chyba najlepszy i najbardziej klimatyczny bieg tego typu, w którym dane mi było startować (poprzeczkę wysoko zawiesiła też Formoza, ale to bieg 10-kilometrowy, więc trudno porównywać obie imprezy). Trasa wykończyła mnie psychicznie. Marcina Bałazego, z którym biegłam, dodatkowo wykończyła fizycznie. A to dlatego, że zdecydował się dźwigać przez 30 km za mnie przysługujący mi ciężar. Przyznaję, jadąc do Orzysza nie spodziewaliśmy się niespodzianki w postaci "cegieł na sznureczku" (w tamtym roku były dość poręczne belki). Reasumując: Tygrys to najlepszy bieg z przeszkodami. Myślę, że za rok znów się pojawimy.
Obrazek w tresci

Czy można zrobić pompkę z czołgiem na plecach? Pytajcie pani Ani!


2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5